Przyjaźń z korzyściami lub związek dla korzyści

Życie to nie film rodem z Hollywood. One często przekłamują rzeczywistość. Trochę jak porno. 

Zgodzisz się ze mną, że jestem najbardziej pokręconym człowiekiem, jakiego znasz. Czasem trudno mi znieść samą siebie. Z całym mnóstwem wad, zakrzywionym poczuciem rzeczywistości, mocno skrzywioną logiką i jeszcze dziwniejszymi zasadami, które dzisiaj są już nieco passé


Przyjaźń jest przyjaźnią. Bywa, że trudną, bolesną i nie zawsze przyjemną, ale za to prawdziwą. Z racji subiektywnych przekonań, które nie przewidują wyjątków, raczej jednopłciową. Nie wierzę w cuda. W przyjaźń męsko-damską, a już szczególnie w taką z seks korzyściami. Ludzie to nie roboty, a wszelkie eksperymenty z ich uczuciami kończą się źle.

Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać. -  Antoine de Saint-Exupéry

Bo seks na pierwszej randce nie przejdzie, a pocałunek na pierwszej randce może kosztować cios w twarz. Bo samotność mi mniej straszna niż kiepski związek z kimś, kto cię nie szanuje i się z tobą nie liczy. Czasem warto poczekać na niesamowity obiad niż zadowalać się wpierdalaniem resztek z brudnej podłogi. Ideałów nie ma i w porządku. 


Argument pt. "kto ci poda na starość kubek wody/herbaty/wstaw cokolwiek" nijak mnie nie przekonuje, że jednak jakiś związek jest lepszy niż bycie singlem. Jeśli już z kimś sypiać to z kimś, do kogo coś czujesz i kto czuje coś do ciebie. Przy czym coś znaczy "coś" więcej niż poczucie potrzeby.

Nie będę żyć wiecznie. Ty też nie. Grunt to mieć tego świadomość. Związek, dzieci, wnuki etc. są okej, pod warunkiem, że z właściwych powodów. Jeśli z niewłaściwych lub niewłaściwą osobą, to już chyba wolę starej panny z kotem, a potem dom starców. To nie jest brak możliwości. To wybór.

Więc chcesz czy nie. Handluj z tym.

fot. unsplash.com

Brak komentarzy