Przyjaźń nie na zawsze

Idealna przyjaźń podobno nie istnieje. Tak jak nie istnieje prawdziwy facet czy prawdziwa kobieta, ale kto powiedział, że musi być idealne?

Wystarczy, że jest dostatecznie dobrze. Podobno prawdziwych przyjaźni już dziś się prawie nie widuje. Dlaczego? Ktoś antytechnologiczny powiedziałby, że Facebook, Twitter i te wszystkie pierdoły, które oddalają ludzi od siebie. Gówno prawda.

To nie Facebook czy Twitter tobie czegoś zabrania. To ty pozwalasz opanować mu swoje życie. Jak wszystkie inne uzależnienia. To, że ludzie się od siebie oddalają to robota ich samych, na własne życzenie. Bo jesteśmy czymś zajęci, bo brak czasu bo small talk są dobre. Na chwilę. Jak papieros, czekolada czy piwo. Choć okej z wymienionych czekolada jest najmniej szkodliwa.

Prawdziwa babska przyjaźń nie polega na wspólnym malowaniu paznokci, prawieniu nieprawdziwych komplementów i jedzeniu sobie z dzióbków. Przyjaciółka jest oparciem, ramieniem, rękawem, w który możesz się wypłakać. Gdy jesteście razem problemy są mniejsze, świat ma więcej kolorów, a ludzie wydają się bardziej przyjaźni. Wszystko to sprawia, że jesteście podejrzewane o częste spożywanie środków różnych w swoim towarzystwie.

Potraficie powiedzieć sobie wprost zachowałaś się jak kretynka, on czy ona robi cie w przysłowiowego chuja etc. Kiedy jest źle dzwonicie do siebie nad ranem i gadacie godzinami, żeby było choć odrobinę bliżej poziomu dobrze. Wysyłacie buziaki, serduszka itp. Ale gdy trzeba potraficie poczęstować „mentalnym plaskaczem”, żeby ta druga wzięła się w garść. Przez przyjaciółkę rzadko zdarza ci się płakać (może raczej jesteś blisko łez), ale częściej są to łzy wzruszenia niż rozpaczy. Jeśli już zdarzy się, że jedna drugą zrani jest złość, zaciśnięcie zębów, powiedzenie kilku „ciepłych słów”, a potem wspólne piwo.

Oczywiście są też rozmowy o głupotach. Wiecie faceci, seks etc. Rzadko o kosmetykach czy coś. Zdarzały się rozmowy o motoryzacji (choć tu ja mówię, ona słucha albo udaje, że słucha). O sporcie, piłce nożnej (tu ja słucham) i wielu rzeczach. Bo my jesteśmy takie inne, dziwne. Zawsze byłyśmy i jesteśmy z tego dumne. Jesteśmy bo trwa to kilka ładnych lat. Mimo że jesteśmy tak podobne to wciąż jesteśmy różne. Rozumiemy się bez słów. To najdziwniejsza z więzi jaka kiedykolwiek łączyła mnie z drugim człowiekiem. Z niczym nie można tego porównać. I #nohomo gdyby ktoś miał wątpliwości (dzisiaj bądźmy poważni, ale tylko przez chwilę). Moja best friend niezaprzeczalnie jest moją lepszą połową, silniejszą, bardziej pozytywnie nastawioną do życia, a na pewno bardziej ludzką. Mimo to znosi mnie już kilka ładnych lat i nie zanosi się na to, żeby kiedyś przestała.



To taka babska męska przyjaźń. Nie moje słowa, ale nie będę pokazywać palcem. Dla mnie to najnormalniejsza przyjaźń pod słońcem. Faceci twierdzą, że tylko oni potrafią się pokłócić, dać po pysku, a następnie iść na piwo.

Nie na zawsze. Przynajmniej póki, któraś z nas nie umrze.

fot. unsplash.com

Brak komentarzy