(Nie) grzeczna dziewczynka

Grzeczne dziewczynki bowiem idą do nieba.

A niegrzeczne dokładnie tam gdzie chcą. Czasem także trafiają tam gdzie nie chcą i budzą się
z ręką w przysłowiowym nocniku.

Świąt czar nie udzielił mi się w tym roku. I umówmy się, że nie pierwszy raz. Ewidentnie coś jest ze mną nie tak. Albo ze światem? Whatever. Klimat jakoś nie sprzyja. Rzeczywistość kolejny raz wymierza mi soczystego plaskacza w pysk. Ani ten rok jakoś specjalnie udany ani święta nie cieszyły jak kiedyś. Chociaż może im starsi jesteśmy tym mniej w nas zwykłej dziecięcej radości,
a zdecydowanie więcej cynizmu. I to ciągłe poczucie, że ktoś to wszystko kiepsko urządził...


Tak mija rok za rokiem i człowiek zastanawia się nad sensem wszystkiego. A ty wiesz dokąd zmierzasz? Zgubiłam się, znowu. Często mi się zdarza. Ostatnio zbyt często, a może nie? Jedno wiem na pewno poziom sarkazmu znów mi wzrósł, a mój czarny humor ostatnio to praktycznie brak humoru.

Miałam okazje zobaczyć siebie z czasów liceum (tak, jestem dinozaurem) i wyszło mi, że mogło być gorzej. Czasem dobrze jest zafundować sobie taki powrót do przeszłości, żeby przypomnieć sobie jakim trudnym człowiekiem się było. Gust muzyczny, sarkazm, ogólny wkurw i buntownicze nastawienie do świata niewiele się co prawda zmieniło, ale jest znacznie mniej jadu, żółci, nienawiści, zasadniczości i zdecydowanie więcej luzu. Nie wiem czy to już starość, kilka pogrzebów, strat i ludzi od tamtego czasu czy po prostu dorastam, ale bardzo mnie to cieszy. 

Ludzie się zmieniają. I dobrze. 

Dziś jestem tu gdzie jestem i jestem za to wdzięczna. Nowa ja, nowy blog? Raczej wątpie, ale nosiłam się z zamiarem oddzielenia bloga "o niczym" od strony firmowej, ponieważ tematyka, którą podejmuje w tych tekstach nijak się nie nadaję na bloga firmowego.



Zbyt dosadnie. Zbyt dużo rzucania mięsem. Zbyt dużo mnie.

Jeśli lubisz internetowe pamiętniczki, nowe początki, wino, złe książki, amerykańskie seriale, ciężką muzykę, stare klasyki, czerwone paznokcie i zachody słońca to zostań tu na dłużej. A nuż może wypijemy razem kawę?

 fot. unsplash.com

Brak komentarzy