Kobieta o 100 twarzach

Możesz tego nie wiedzieć, ale jeszcze w liceum napisałam pierwszą książkę. Właściwie "zbiór przemyśleń wszelakich" jak go nazwał mój ówczesny nauczyciel polskiego. Nie, nie jestem i nigdy nie byłam genialnym dzieckiem. Nie czuję się także ekspertem w żadnej konkretnej dziedzinie.

Nie chodzi o to by napisać dzieło życia. A może jednak? 

Napisałam kolejną książkę. Powieść dla młodzieży. Nigdy nie ukazała się drukiem. Może kiedyś, kto wie. Pomysły na książki, które chcę napisać, leżą spisane, bezpiecznie schowane i czekają na swoją kolej. Marzeniem byłoby wydać je wszystkie drukiem. Zakładając, że mogę dożyć siedemdziesiątki, są jakieś szanse.

Ta książka nie będzie powieścią. Chociaż jedno życie wystarczyłoby na kilka tomów. Nie będzie także biografią, lecz historią o drodze do człowieczeństwa. Skutkiem ubocznym walki z samą sobą, przeciwnościami, własną filozofią i życiem, które to wszystko weryfikuje. Jeśli zatem zaglądasz na bloga i czytasz go z jako taką przyjemnością, to książka ci się spodoba. Choć niczego nie mogę ci obiecać. 

Chciałabym jedynie, by była wystarczająco dobra, by dało się ją czytać bez bólu. 

Sam pomysł powstał jakoś w czerwcu ubiegłego roku. Tak czy siak w tym roku będzie skończona. Jakaś jej część na pewno pojawi się również na blogu. Chcę w niej powiedzieć wszystko to, czego nie znajdziesz na blogu. Również to co czuję, że powinnam przekazać. Nie jest to może poczucie misji. Z pewnością brzmi bardziej jak kaprys. 

Nie chcę i nie zamierzam rezygnować z marzeń ani kaprysów.

Przede wszystkim będzie to książka o ludziach i dla ludzi. Takich jak ja czy ty. Pisząc ją chciałam pomóc sobie, a może jakimś cudem pomoże ona nie tylko mnie. Pisanie zawsze było czymś więcej niż tylko pisaniem.


Gdybym musiała opisać swoje życie jednym zdaniem powiedziałabym, że jest niekończącą się autoterapią poprzez twórczość wszelaką.

fot. unsplash

Brak komentarzy