Jak stałam się mężczyzną?

Od wieków mężczyźni zastanawiają się o co chodzi kobietom i na odwrót. To się już chyba nie zmieni, choć nigdy nie wiadomo na pewno. Wiele problemów tych mniej lub bardziej poważnych powstaje z braku zrozumienia różnic. I nie mam tu na myśli różnic w wyglądzie, to chyba jasne.

Co tu dużo mówić faceci dużo częściej widzą cały obraz (umówmy się, że na razie nie mówimy o rozmiarze miseczki i typie tyłka), a kobiety widzą ten obraz poprzez całą masę detali, których jak się przekonałam wielokrotnie mężczyźni nie zauważają zwyczajnie. Już nawet nie chodzi o to w co facet był ubrany, że miał brudne buty etc. Ale co mówi kiedy wraca do domu, jak się wita z ukochaną, czy otwiera przed nią drzwi czy nie… Można by wymieniać w nieskończoność. Nie mieszajmy do tego feminizmu bo zaraz pojawią się komentarze, że zachciało im się równych praw to niech same sobie drzwi otwierają. Brzydkie słowo na f nie ma tu nic do rzeczy, a kultura osobista owszem.


Sprawa ma się inaczej gdy mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielką wagę mają słowa
i czyny. O ile tymi drugimi jest w stanie coś udowodnić (zresztą to samo się tyczy kobiet) to zazwyczaj ma problem ze zrozumieniem, że niektóre dowcipy nie są ani trochę zabawne, a z pozoru niewinne słowa mogą zaboleć bardziej niż liść w twarz.

Mężczyźni szukają kobiecych kobiet przynajmniej w teorii o czym wczoraj miałam okazję przeczytać. Rzecz w tym, że często niestety bywa, że tylko w teorii. Wierzcie lub nie panowie, ale kobiety naprawdę czasami potrzebują silnego ramienia, oparcia i tego aby ktoś się nimi zaopiekował. W praktyce bywa jednak tak, że facet jest ostatnią sierotą, żeby nie powiedzieć pizdą i maminsynkiem, który potrafi zagotować wodę na herbatę nie mówiąc o tym, że proszenie o pomoc to katorżnicza praca (jak dla facetów gra wstępna ;P).


Efekt jest taki, że kobieta zakłada spodnie, sama naprawia psujące się graty, wymienia żarówki, malowanie zrobi, a jak będzie trzeba to i za bagnet złapie. Dokładając do tego pewność siebie, poczucie własnej wartości plus brak umiejętności zgrywania idiotki, która akceptuje brak wszelkich umiejętności u faceta (łącznie z tym, że niektórzy nie potrafią korzystać z mapy) daje niezły bigos. Trudno mi zaakceptować, że 30 latek może bać się swoich rodziców do tego stopnia, żeby przymykać oczy na wszystko.

Mężczyźni mają pretensje, że kobiety nie widzą jak oni bardzo się starają. Zwłaszcza wtedy gdy nie potrafią (nie chcą czegoś zrobić), zamiast kocham rzucają dowcipem w stylu, a jestem z tobą bo akurat tak wyszło (innych nie było) czy porównują kobietę do własnej matki (a jak wiadomo większość kobiet nie przepada za teściowymi). Do tego dochodzi jeszcze totalny brak jakichkolwiek aspiracji życiowych, chęci podejmowania nowych wyzwań, nauczenia się czegoś nowego i ciągłe narzekanie jak bardzo źle jest w tym kraju. Z takim podejściem powodzenia w szukaniu partnerki życiowej, chyba że ma gotować, sprzątać, godzić się na wszystko i dawać kiedy tylko zechcesz.

Potem się dziwią, że kobiety zrobiły się bardziej męskie, że zależy im na czymś więcej niż tylko wychodzeniu za mąż i rodzeniu dzieci. Zasługują na więcej. Każdy zasługuje. U mężczyzn obserwuje tendencje pt., ciepły domek na zadupiu, dwójka dzieci, kredyt na 30 lat na chałupę
i narzekanie na to jak jest źle. Kaman sami wiecie, że tak nie można.

Z przykrością muszę stwierdzić, że faceci to mięczaki. Wybaczcie panowie, ale prawda czasem boli. Dziwi się potem jeden z drugim, że kobieta zakłada portki i zachowuje się jak facet bo musi radzić sobie sama.

P.S. Apropos friendzonów (to jakiś taki nomen omen popularny temat ostatnio) prędzej kobieta pójdzie do łóżka z facetem, który otwarcie przyzna, że chce z nią zgrzeszyć niż zwiąże się z kimś kto nie potrafi się do niej odezwać, umówić etc.

fot. unsplash.com

Brak komentarzy