Fantazje typowego faceta

Nie będziemy rozprawiać o ideale kobiecej urody, bo to temat na inną historię (ale może next time, kto wie).

Zresztą: teoria głosi, że najlepszymi obiektami do fantazji są (lub były, nie pytałam) pani ze zdjęcia wyżej, Magan Fox albo Jessica Alba.

Przyznam szczerze, że w ogóle się panom nie dziwię, bo akurat te trzy kobitki robią wrażenie. Jakbym była facetem, też zazdrościłabym Bradowi (fucking women logic!). Ale dziś nie o mnie, tylko o panach, a raczej o tym, o czym panowie myślą po przebudzeniu, przed snem, pod prysznicem, czy co ile tam minut obliczył jakiś naukowiec.

Po kolei. Fantazja z moimi trzema krótkimi groszami.


1. Panowie – w większości umysły ścisłe (a czasem tak bardzo ściśnięte, że na sam widok boli) – lubią matematykę. Najlepiej tę prostą, liczoną do trzech. I figury geometryczne. Typowa konfiguracja: 2k + m albo 2m + k. Nie wiem, dlaczego zdecydowana większość preferuje pierwszą opcję. Ja chyba też. I know, jestem dziwna!

2. Dziwne miejsca – i to dosłownie. Okej – prysznic, blat kuchenny… Wiecie, o co kaman, ale żeby w samochodzie? Seriously? Moja chora wyobraźnia wiele zniesie, ale połączenie auto+las=NIE. Umówmy się, że jedyna zdrowa fantazja z samochodem w tle jest wtedy, gdy w garażu dłubie przy nim nieco umorusany facet bez koszulki. Soł, if you know what I mean.

3. Kamasutra i kombinacje wszelkie. Pozycja 69 może i spoko, ale raczej jako ciekawostka (czytaj: chwilowa zmiana, urozmaicenie, whatever!). Anal – i tu się zaczyna zabawa; taka dość niezdrowa i nie do końca zrozumiała fascynacja (chyba). Bo

#1 co w tym może się podobać męskim facetom? (bez oskarżeń o homofobię proszę!);
#2 jak to powiada moja koleżanka: tyłek jest od siedzenia i od… sami wiecie, czego; nie od pierdolenia;
#3 jak ten fenomem się nie wyjaśni, trzeba będzie poprosić Archiwum X o pomoc 😉

4. Fellatio. Taa, wiem, trudne słowo, ale nie musicie googlować. Wulgarnym, codziennym językiem mówicie: lody. Nie rozmawiajmy o preferencjach, bo ilu facetów, tyle technik, but każdy choć raz o tym myślał.

Co ciekawe, wśród panów również panuje różnorodność w temacie używania zabawek (uściślając – nie mam na myśli miniaturowej wersji pana, tylko np. kajdanki, bicze (itd.), wiązania czy klepania w tyłek. Jedni wolą słodkie aniołki (a fee!), pluszaki (sic!), a jeszcze inni – diabły. 


Teraz się zastanawiajcie #jakżyć.

fot. wall.alphacoders.com

Brak komentarzy